•  

Autor Wątek: Emo, scene syll  (Przeczytany 3334 razy)

Offline Adiee

  • The Bloody Crumpet
  • *****
  • Wiadomości: 4336
    • Tumblr
Emo, scene syll
« dnia: 06 Mar 2012, 16:43:18 »
Często widzę jak osoby należących do tych subkultur są dyskryminowane.
Co sądzicie o ich wytapirowanych, kolorowych fryzurach? I o stereotypie, że "emo" się tną?

Offline whatewa

  • Mad Girl
  • The Striped Stocking Society
  • ****
  • Wiadomości: 2871
  • i am a leaf on the wind, watch how i soar
Odp: Emo, scene syll
« Odpowiedź #1 dnia: 06 Mar 2012, 16:54:19 »
Zależy jaka fryzura, ale wyjątkowo nie podobają mi się te 'racoon tails', które niektórzy robią sobie we włosach. Chociaż nie wiem, czy to nawet nadal się robi. :P

Co do tego stereotypu...uh. Nie lubię a)generalizowania ludzi w ten sposób, b)robienia z 'cięcia się' żartu i czegoś modnego, bo to zupełnie poważna sprawa, która (brak mi lepszego słowa) spotyka wielu ludzi, niezależnie od fryzury, sposobu ubierania się, czy wieku, z zupełnie różnych powodów. Oczywiście, zdarzają się osoby, które zaczynają to robić przez zbyt intensywny wpływ otoczenia, ale tak czy inaczej jestem zdania, że nikt nie ma prawa oceniać (czy też naśmiewać się z) ludzi przez tego pryzmat. Wszystkie te żarty i stereotypy strasznie bagatelizują sprawę, która wcale nie jest tematem do żartów.

Offline Rain

  • SnowStorm Burning
  • ****
  • Wiadomości: 714
Odp: Emo, scene syll
« Odpowiedź #2 dnia: 06 Mar 2012, 17:29:04 »
Oj weź, co ja sie nacierpiałem przez istnienie subkultury emo. >.<
Teraz każdy brunet, który nosi dłuższe włosy, automatycznie staje się 'emo' w oczach plebsu.
A że chodziłem do klasy w liceum z ludźmi głownie 'wiejskimi' to i mi się dostało.
Na początku zostałem uznany za satanistę, później jak wieśniaki dowiedziały się co to jest 'emo' to mnie przemianowali. W tamtym roku miałem sytuację, że stałem sobie na przystanku, a razem z dwoma blokersami i po chwili usłyszałem jak jeden mówi "Ej on to chyba jest z emoszjonal grup" patrząc się w moim kierunku.  A byłem ubrany w krótkie spodnie bojówki i czarny t-shirt - w połączeniu z włosami to już wystarczyło. Mam masę tego typu historii...
A najgorsze jest to, że nie spotkałoby mnie to, gdyby nie debilna moda na subkulturę, która już jakby zanikła. Bo sama idea emo nie jest najgorsza, tylko że emo-core'owcy z lat 80. to byli ludzie z irokezami, którzy nie mieli nic wspólnego z tymi płaczącymi ciotami z naszej generacji. A nazwa stylu wzięła się stąd, że członkowie zespołów odczuwali silne stany emocjonalne podczas koncertów.
Muzykę z tego gatunku nawet lubię. Czasem jak nie mogę spać w nocy to sobie słucham np tego:
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Uhp800Nj_G4" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Uhp800Nj_G4</a>
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=flcjEEDajJw" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=flcjEEDajJw</a>

Gdyby nie skaza młodego pokolenia jakim jest chore lansiarstwo, to byłaby to całkiem fajna subkultura. Problem w tym, że większość ludzi, którzy uważali się za emo nie mieli nic wspólnego z ideologią jaką ona reprezentuje i były to głównie rozpieszczone gnojki z bogatych domów. Albo pacany, które same nie wiedziały, co mówią/robią. Zdarzało mi się że spotkałem kogoś kto miał się za emo i zaraz wypytywałem o zespoły jakich słucha, w odpowiedzi usłyszałem pseudonimy artystyczne gwiazd pop, które aktualnie były 'na czasie' lub amerykańskich raperów xd
Z subkultury zrobiono modę. Nikogo nie obchodziło, że taki wygląd wiąże się z jakimś określonym stylem muzycznym, ideologią. Równie dobrze można by było zrobić modę na religię. Już widzę nagłówki w gazetach dla pustej młodzieży " A w dzisiejszym numerze: SUPER PREZENT - SKALPEL DO OBRZEZANIA SIĘ! BĄDŹ ŻYDEM!"
Przez to właśnie narosła w społeczeństwie nienawiść do tej subkultury. Bo tak jak oni sami mówią: Nikt ich nie rozumie. Ale jak rozumieć kogoś, kto sam nie wie, co robi?

No a sam pomysł z cięciem się to wymysł właśnie tej nowej, gimnazjalnej fali 'emo' i to już mnie trochę przeraża. No bo ja rozumiem, że ktoś się tnie, bo ma problemy z psychiką, no ale tacy ludzie są po prostu chorzy, im to sprawia przyjemność i będą robić to do końca życia.  A cięcie się przy utworach tokio hotel, bo chłopak kogoś rzucił to już jest coś czego mój mózg nie pojmie nigdy. Z resztą chyba nawet nie wiem, czy chce...

Offline _Katie_

  • Anti-American Dream
  • *****
  • Wiadomości: 1612
Odp: Emo, scene syll
« Odpowiedź #3 dnia: 06 Mar 2012, 18:17:57 »
No a sam pomysł z cięciem się to wymysł właśnie tej nowej, gimnazjalnej fali 'emo' i to już mnie trochę przeraża. No bo ja rozumiem, że ktoś się tnie, bo ma problemy z psychiką, no ale tacy ludzie są po prostu chorzy, im to sprawia przyjemność i będą robić to do końca życia.  A cięcie się przy utworach tokio hotel, bo chłopak kogoś rzucił to już jest coś czego mój mózg nie pojmie nigdy. Z resztą chyba nawet nie wiem, czy chce...

Mam na ten temat podobne zdanie. To nie inni ludzie zbagatelizowali problem samookaleczania tylko te (nie chcę użyć tego słowa aby nie obrazić młodszych tutaj na forum ale mam nadzieje że zostanie ono we właściwy sposób odebrane) "gimnazjalne" mody. "Bo jestem taka/taki emo i nikt mnie nie rozumie i chłopak/dziewczyna którym/którą się zauroczyłam/zauroczyłem mnie nie chce więc żeby zwrócić na siebe uwagę potne się i jeszcze będe to dumnie pokazywać".
(pewnie dostane baty też za "zauroczyłam" ale wątpię w to aby ktoś mając naście lat i jeszcze co kilka tygodni zmienia obiekt zainteresowań się w kimś zakochał)

Sama jak miałam różowe pasemka na włosach ludzie mówili że jestem emo. A zaś jak się ubierałam gotycko czy bardziej metalowo to też satanistka wielka... (tylko że obecny metal ma tyle wspólnego z satanizmem co piernik do wiatraka).

Staram się nie genralizować ludzi. W ogóle zauważyłam że większość moich znajomych z że tak powiem kręgów metalowych jest bardzo tolerancyjna w stosunku do innych subkultur niż zwykli ludzie i podejrzewam że z tego powodu iż sami są szykanowani. Swego czasu prowadziłam wojnę z ojcem z powodu braku akceptacji moich znajomych i innych "oszołomów". Tylko jednej rzeczy nie da się znieść. Jak ktoś jest emo i twierdzi że nie jest emo, słucha metalu i zespoły właśnie w stylu Tokio Hotel są metalem... Proszę was...

Offline whatewa

  • Mad Girl
  • The Striped Stocking Society
  • ****
  • Wiadomości: 2871
  • i am a leaf on the wind, watch how i soar
Odp: Emo, scene syll
« Odpowiedź #4 dnia: 06 Mar 2012, 18:57:18 »
Ej, ale to Tokio Hotel w ogóle jeszcze istnieje/ktoś tego jeszcze słucha? Dobra, może jednak nie chcę wiedzieć.

Anyway, jeśli chodzi o gimnazjalną falę tnących się nastolatków, to to miałam na myśli pisząc o osobach, na których zbyt mocno wpływa otoczenie - a myśląc otoczenie, myślałam także o mediach typu Bravo, które niestety potrafią być bardzo wpływowe dla młodych ludzi. Aczkolwiek pisząc o bagatelizowaniu sprawy chodziło mi właśnie o to, że w tłumie takich pozerów znajdą się także ludzie, którzy naprawdę zapadli w głęboką depresję, czy też uzależnili się od cięcia, a ich problemy są albo często ignorowane, bo "za bardzo lubią Tokio Hotel i chcą zwrócić na siebie uwagę", albo po prostu się na ich temat żartuje według wyznaczników całego zjawiska 'emo'. A mam wrażenie, że takie zachowania mogą tylko pociągnąć taką osobę tylko jeszcze bardziej w dół.

Ofc istnieje także zjawisko bezsensownego rzucania w ludzi wiankami określeń (emo, satanista, metal, whatever), ale jestem wręcz pewna, że jak odejdzie się od szkolnego towarzystwa, to z czasem zanika. Może po prostu obracam się w innym środowisku, ale u mnie już w liceum baardzo rzadko występowały incydenty tego typu szufladkowania. Ale tak, jak z takiego zachowania bardzo łatwo jest wyrosnąć, to z prawdziwych problemów psychicznych już niekoniecznie.

Offline Kojot

  • Ophelia Gallery
  • *****
  • Wiadomości: 2409
Odp: Emo, scene syll
« Odpowiedź #5 dnia: 06 Mar 2012, 20:10:22 »
A ja sądzę, że mi to wisi i powiewa.

A co do przypadków samookaleczania, to moim zdaniem, niezależnie od przyczyn - chęci zwrócenia uwagi czy niechęci do własnego ciała, zawsze powinno być traktowane poważnie. To nie jest temat do żartów i delikatnie mówiąc wkurzają mnie ci wszyscy ludzie, którzy uznają, że lepiej się z tego naigrywać.
To się dzieje teraz. Armageddon.

Zamykas

  • Gość
Odp: Emo, scene syll
« Odpowiedź #6 dnia: 06 Mar 2012, 20:30:14 »
Ja do emo nic nie mam. Uważam styl emo za bardzo fotogeniczny.

Ale wkurzają mnie te wszystkie dziÓnie stylizujące się na emo. Głównie chodzi mi o fryzurę. Zniszczone prostownicą i farbowaniem (na czarno lub blond) włosy układane w szopę... W równoległej klasie jest taka dziewczyna, razem mamy wf. Przed każdym wf'em  prostuje włosy i tapiruje je, to samo ro po każdym wf'ie. Biedne włosy >.< U mnie w szkole jest prawdziwa plaga tego czegoś.

No i mamy jedną porządną emo =)

Offline rainbow

  • Pink & Covered in Glitter
  • The Bloody Crumpet
  • ****
  • Wiadomości: 3322
Odp: Emo, scene syll
« Odpowiedź #7 dnia: 03 Kwi 2012, 12:11:37 »
A mi sie straaaasznie podoba wiele rzeczy ze stylu emo, tzn fryzury (różnokolorowe, tapirowane, doczepiane włosy <3, grzywki), paski, kratki, spodniczki, makijaż, charakterystyczne kolczyki w wardze... I generalnie kombinowanie z milionem dodatków :3 wg mnie to śliczny i mega fotograficzny styl, zarówno dla dziewczyn jak i chłopaków, chociaz oczywiście łatwo z nim przesadzić, i wtedy wyglada juz raczej śmiesznie. Jedyny element który mi sie strasznie nie podoba to chyba czaszki, są imho okropnie kiczowate i denerwują mnie jako dodatki, cwieki na paskach, nadruki na koszulkach etc. Jesli chodzi o cięcie sie i tak dalej to uważam, ze to głupi stereotyp i w sumie nie ma nic wspólnego z ta subkultura, tak samo jak to, ze ktoś ubiera sie w stylu gotyckim nie znaczy, ze ta osoba pije krew, a glany nie maja nic wspólnego z szatanem i jedzeniem kotów na cmentarzu :P

Chociaz musze przyznać, ze kiedy ten styl powstał, trochę wlurzalo mnie ciagle słuchanie, ze jestem emo, dlatego ze akurat przypadkiem elementy stylu, który miałam od dawna, lubią tez ludzie związani z ta subkultura :P ale w gruncie rzeczy ludzie zawsze znajda sobie powód zeby coś krzyczeć za innymi na ulicy, więc można sie przyzwyczaić.

Offline Lirazel

  • RaspBerry Muffin
  • **
  • Wiadomości: 222
  • Heavenly Creature
Odp: Emo, scene syll
« Odpowiedź #8 dnia: 28 Kwi 2012, 20:50:27 »
Sunny Day Real Estate, Saetia, I Hate Myself, Jawbreaker.
Lubię, choć chwilowo odpoczywam od tych klimatów...
Jeśli chodzi o mnie:
Emo - tak, scene - nie. To drugie jest zbyt kolorowe, no i muzyka uznawana za kanoniczną dla tej subkultury w mojej skromnej opinii zwyczajnie zasysa(Brokencyde wciąż śni mi się po nocach)

Offline Alice Liddell

  • The Bloody Crumpet
  • *****
  • Wiadomości: 4294
Odp: Emo, scene syll
« Odpowiedź #9 dnia: 25 Cze 2012, 22:26:55 »
Ja mam w zasadzie takie zdanie jak SickSpider i Kojot.

*seal of approval*
What she wants is unknown, but she always comes back...
The spectrum of darknes - the woman in black

Offline Miya

  • Stocking And Curl
  • *****
  • Wiadomości: 1430
Odp: Emo, scene syll
« Odpowiedź #10 dnia: 04 Sie 2012, 22:47:33 »
Ja mam w zasadzie takie zdanie jak SickSpider i Kojot.

*seal of approval*
+1

Sangrin

  • Gość
Odp: Emo, scene syll
« Odpowiedź #11 dnia: 08 Sie 2012, 02:18:31 »
Cytuj
Światopogląd i pochodzenie Emo powstało jako reakcja na agresywny i materialistyczny styl życia amerykańskich raperów. Dotyczy to głównie popełniania przestępstw, zażywania środków odurzających, powierzchowności, braku okazywania uczuć oraz konsumpcjonizmu. Sprzeciw ten objawia także w modzie - czyste, schludne, obcisłe ubrania, nakładanie makijażu oraz zadbane fryzury będące zaprzeczeniem luźnego, ulicznego wyglądu gangsterów. Emo stanowi swoiste połączenie gothic metalu (mroczny wizerunek, głęboka duchowość) i punku (krytyczne podejście do świata, poczucie braku sensu jednak bez nihilizmu i anarchizmu), ale znacząco różni się od obu tych subkultur. Niektóre elementy emo, jak np. wegetarianizm, abstynencja od alkoholu i tytoniu oraz wyzbycie się agresji nawiązują do światopoglądu straight edge, jednak nie zawsze się z nim utożsamiają. Ruch emo zawiera pewne cechy XIX-wiecznej filozofii romantycznej, takie jak akcentowanie uczuć i emocji, nastawienie na przeżycia wewnętrzne, indywidualizm a zwłaszcza werteryzm , jednak nie nawiązuje do niego w żaden sposób. Ludzie tworzący tą subkulturę często odwołują się do książki J. D. Salingera "Buszujący w zbożu". Kiedy "emo" używamy w odniesieniu do cech i osobowości danej osoby, większość definicji emo określa osobę emo jako bardzo emocjonalną, wrażliwą, nieśmiałą, zamkniętą w sobie, ponurą i cichą. Ktoś przygnębiony i ze złamanym sercem jest czasami opisywany jako emo. Muzyka i poezja emo zawiera wiele odniesień do nieodwzajemnionej miłości i problemów emocjonalnych w związkach. Bycie melodramatycznym lub nadmiernie emocjonalnym jest również często łączone z byciem emo. Istnieje także stereotyp wiecznie nieszczęśliwego emo, płaczącego i okaleczającego się.

http://subkulturaemo.cba.pl/


Jednak z emo jak z katolikami. Podczas dyskusji z nimi więcej wiem o ich historii niż oni sami.

Dziwi mnie też ich dzisiejsza cicha akceptacja na dyskryminację (toż to ruch powstaje jako sprzeciw wobec innej subkultury = nastawienie ekspansywne, wojownicze). Kolokwialnie ujmując, przeważającej większości "brakuje im jaj", pewnie stąd da dyskryminacja ich subkultury.
Got wygląda zbyt strasznie "zamknij się, bo już mi brakuje miejsca w ogródku na trupy".
Metal wygląda zbyt wojowniczo "jeszcze jedno słowo, a ćwieki które znajdą się w Twojej dupie będą gwoździami, a glany młotkiem"
Emo wygląda jak chłopiec do bicia. "Nie rób tak więcej bo będę smutny"
Zawsze powtarzałem, że z barbarzyńcami nie dyskutuje się językiem Seneki tylko gladiusem.



@edit
Zmienić uczesanie i całkiem fajnie
« Ostatnia zmiana: 08 Sie 2012, 02:37:09 wysłana przez Sangrin »

Offline zia

  • RaspBerry Muffin
  • **
  • Wiadomości: 222
Odp: Emo, scene syll
« Odpowiedź #12 dnia: 08 Sie 2012, 09:04:43 »
Emo to niby muzyka, scene to styl noszenia się. Wiec samice ich gatunku wygladaja bardzó ładnie i estetycznie, różnią sie od samców tym, że częsciej w przeciwieństwie do nich "maja jaja". Taki punk w pudełku gotyckim. Samców pozostawię bez wiekszego komentarza, nie wytrzymuja mojego zycuiowego optymizmu raczej ;).
Fight With Blood
Fight With Steel
Die With Honor
Never Yield

Offline Kojot

  • Ophelia Gallery
  • *****
  • Wiadomości: 2409
Odp: Emo, scene syll
« Odpowiedź #13 dnia: 08 Sie 2012, 12:17:39 »
Sangrin weź, to co piszesz jest paskudne. Skąd ci się w ogóle bierze myślenie, że ktoś może wyglądać jak "chłopiec do bicia"? Przecież to są ludzie! Już nie mówiąc o tym, że to, ze emo powstało jako "sprzeciw" nie znaczy, że musi mieć nastawienie agresywne czy ekspansywne. Znaczy to tylko tyle, że to są osoby, które uważają za niewłaściwy obecny porządek rzeczy.
To się dzieje teraz. Armageddon.

Offline Alice Liddell

  • The Bloody Crumpet
  • *****
  • Wiadomości: 4294
Odp: Emo, scene syll
« Odpowiedź #14 dnia: 08 Sie 2012, 12:31:21 »
Kojot, Sangrin opisuje reakcję "przeciętnego" Kowalskiego w dresie a nie swoje odczucia.
Przynajmniej ja to tak odebrałam i się z tym zgadzam :P

Chociaż też zależy od osoby, mnie w szkole traktowali właśnie "po gotycku" (oooo, nie ustąpiłeś jej miejsca, zaraz będziesz martwy) mimo, że jak got się nie nosiłam aż tak. (reakcja Alice: hmmm... Tak, pomaluję sufit na różowo.)
What she wants is unknown, but she always comes back...
The spectrum of darknes - the woman in black