•  

Autor Wątek: 2010.03.30 fragmenty wywiadu dla Dominion Magazine  (Przeczytany 1132 razy)

Offline Ankh

  • Forumowa Mama
  • Mad Girl
  • The Bloody Crumpet
  • ****
  • Wiadomości: 5207
  • Type B Negative
    • blog
2010.03.30 fragmenty wywiadu dla Dominion Magazine
« dnia: 23 Mar 2011, 23:01:16 »

               Tematy, które zostały poruszone w udostępnionych fragmentach, to:
     -     muzyka klasyczna
     -     kształcenie muzyczne
     -     piosenki: Dead Is The New Alive i cover Bohemian Rhapsody
     -     współpraca z Courtney Love

~Link do sesji zdjęciowej~
~Link do wywiadu~

Moje tłumaczenie:

Co Emilie powiedziała potem...
Jeśli widzieliście nasz ostatni numer, wiecie już, że dziennikarz Dominion, James White dogonił Emilie Autumn na początku jej trasy koncertowej po UK, by porozmawiać z nią o wielu rzeczach - między innymi wiktoriańskiej medycynie, ponownemu wydaniu Opheliac i o jej nowej książce.
Oto kilka nowych, smakowitych strzępów z wywiadu...

Emilie o... muzyce klasycznej
"Myślę, że [muzyka klasyczna] może zaoferować ludziom wszystko. Smutne jest to, że to przemysł muzyki klasycznej jest całkowicie winny małemu zainteresowaniu ludzi ta muzyką w porównaniu do innych gatunków. Klasyczne nagrania sprzedają się gorzej niż jazz, czyli naprawdę cholernie źle."
"W zasadzie, każda trzy i półminutowa piosenka pop, a w zasadzie jakakolwiek piosenka, ma swoje ograniczenia. Oczywiście, mamy dobre klasyki, np. Beatlesów czy coś tam. To jest dobra muzyka. Jest wiele wspaniałych piosenek rockowych. Nie ma jednak porównania do tego, co można wyrazić poprzez koncert Beethovena lub poprzez cokolwiek z klasyki. Po prostu, to jest lepsza muzyka. Nie ma konkurencji - żadna mała piosenka napisana przeze mnie lub kogokolwiek innego jej nie przebije."

Emilie o... kształceniu się jako klasyczna skrzypaczka

"Cała moja filozofia, płynąca z głębi serca, polegała na miłości do muzyki i reprezentowaniu jej w tak prawdziwy i wyjątkowy sposób, jak to było możliwe. Ubieranie się jak chce i zachowywanie się jak chcę, nieważne ? dopóki wszystko było najwyższej próby, nie widzę w tym żadnego problem."
"Jednak nie wolno słuchać innych gatunków muzycznych ani ich studiować. To niezwykle ograniczające. Uważa się, że obce wpływy mogą cię skusić, szczególnie gdy przygotowują cię do zostania solistą skrzypcowym światowej klasy, co było moim jedynym celem."
"W czasie, gdy w wieku 16 lat opuściłam konserwatorium byłam tak mocno krytykowana za swój wygląd, że gdy się zapytałam Przepraszam, ale czy macie jakieś wątpliwości co do mojej gry? i okazało się, że absolutnie nie, pomyślałam: Ok, a zatem wasz problem polega tylko na tym, że myślicie, że publiczność rozproszy się, gdy zobaczy cokolwiek innego niż artystę będącego wasalem muzyki napisanej przez ludzi zmarłych dawno temu."
"Nie pasowało mi noszenie papierowych toreb i bezpłciowy wygląd. W ten sposób krzywdzono muzykę, która ja odczuwałam jako seksowną, zmysłową, wspaniałą, smutną, gniewną, wszystko to naraz. Po prostu nie wolno ci być interesujący, nie wolno ci mieć własnej osobowości."
"A wiesz, ja mam wiarę w publiczność, ze jest na tyle mądra by umieć się skupić na więcej niż jednej rzeczy na raz."
"To brzmi wariacko, zwłaszcza gdy wiesz, że to nie jest coś czego by chciał kompozytor. Mozart nie siedzi sobie tutaj twierdząc, że masz być niewolnikiem muzyki. Prawdopodobnie chcieli, by jakaś dziewka przyszła i naprawdę odpicowała to gówno ? to, że ludzie nie mogą tak robić, to farsa i wstyd. Nie sadzę, by siedzieli tam na górze i mówili tak, uspokój się, nie noś tego - ale tak właśnie się stało i to skłoniło mnie do pójścia w innym kierunku."
"Wciąż chcę korzystać z tego, co się nauczyłam. Wciąż chcę nagrywać klasyczne płyty - i to robię, to jest piękne. Nie dbam o to, pod jakim szyldem znajdzie się to w sklepie."
"Jestem wdzięczna, że miałam taki trening, nawet tak brutalny - wykształcił we mnie etykę pracy. Kiedy twoje życie polega na ćwiczeniu 9 godzin dziennie 7 dni w tygodniu, spędzasz godziny ze skalami i arpeggiami,  kiedy grasz, dopóki palce nie zaczną ci krwawić, i tak nie masz przyjaciół ani życia towarzyskiego, wiec go nie poświęcasz.. i nawet o tym nie myślisz, ponieważ wiesz, że to jest potrzebne do osiągnięcia perfekcji w grze i tego właśnie pragniesz najbardziej na świecie..."
"To jest coś, czego mogę teraz szczęśliwie używać w każdym aspekcie naszej pracy. Jest także fajne, gdy na potrzeby albumu sama nagrywam 50 partii smyczkowych i partie orkiestrowe - co byłoby bardzo drogie, gdybym musiała wynająć orkiestrę. Tak więc to działa na wielu poziomach..."

Emilie o? pracy z Courtney Love nad albumem "America's Sweetheart"
"Jak to się do cholery stało? Tak naprawdę wciąż nie wiem. Wiem tylko, że do mojego menadżera zadzwonił jej menadżer - powiedział tylko, że Courtney uwielbia ta dziewczynę i praktycznie żąda, bym przyjechała do Francji, nagrała z nią album i pojechała w trasę koncertową. Na początku i tak nie chciałam się zgodzić, ponieważ potrzebuję - to po prostu we mnie tkwi ? potrzebuję być w centrum zdarzeń i pisać muzykę będąc w centrum zainteresowania.
W końcu po jakimś czasie dostawania od niej szalonych listów miłosnych i innych rzeczy - to było ciekawe doświadczenie ? zgodziłam się. Pomyślałam po prostu: jak będziesz mieć 85 lat, będziesz żałować, że nie przeżyłaś żadnych szalonych przygód... a co może się gorszego zdarzyć?
Nie wiedziałam wtedy, ze bardzo wiele może się zdarzyć. Ale wciąż się cieszę, że to zrobiłam. Głównie dlatego, że mocno wierzę, że po tym mogę sobie poradzić ze wszystkim. Przeszłam z całkowitej nieświadomości w wielu kwestiach ? narkotykach i innych takich - do momentu, w którym nauczyłam się wszystkiego, co powinnam wiedzieć, by do końca życia być bezpieczna. Zabawne czasy."

Emilie o? "Dead Is The New Alive"
"Cieszę się, że tylu ludzi lubi ta piosenkę, bo tak naprawdę to jest żart - nie tylko z gotyckich dzieciaków, przede wszystkim ze mnie samej. To humorystyczne spojrzenie na gotycką subkulturę. Z jednej strony myślę, że ta piosenka jest o równowadze, patrzeniu na ciemną stronę życia - myślę, ze wszyscy tego potrzebujemy. Nie sądzę, żeby to było niezdrowe. Ale to trochę zabawne, bo co nas do tego skłania? Wiesz, jakie są twoje doświadczenia życiowe? Czy naprawdę wszyscy przechodzili przez takie gówno? Odpowiedź brzmi nie."
"Większość gotyckich dzieciaków jest taka tylko dlatego, że to atrakcyjne, daje poczucie przynależności - oraz dużo zabawy, jeśli się lubi teatralność, przepych, całą tą otoczkę. Ale cała idea, która się za tym kryje, to chorobliwe zainteresowanie śmiercią."
"I na tym polega żart, tak, dead is the new alive czyli śmierć jest nowym życiem. Biały jest nowym czarnym. Czarny jest nowym różowym. A różowy jest nowym czarnym - co akurat dla mnie jest prawdą."
"Ten żart dotyczy też mnie, mówi, że moje życie opiera się na obsesji śmierci. Nigdy nie ośmieliłabym się żartować z kogoś bez żartowania z siebie - tak to właśnie wygląda. A serio, kto jest bardziej opętany śmiercią, niż prawdziwa suicidal girl1, która zbudowała na tym całą karierę?"
"Chodzi o stwierdzenie: Hej, jeśli nie możemy się choć trochę pośmiać z nas samych, to jest to cholernie smutne. Bądźmy więc dokładnie tacy jak do tej pory, nie zmieniajmy się - ale zdajmy sobie sprawę, ze to trochę absurdalne. To jest dobre, ponieważ my wszyscy jesteśmy absurdalni - zdajmy sobie z tego sprawę i miejmy z tego choć trochę zabawy."
"Sedno tkwi w tym, że to działa. Mamy dużo gotyckiej publiczności na koncertach i w całym moim życiu nigdy nie widziałam tylu uśmiechających się dzieciaków w czerni."

Emilie o? coverze "Bohemian Rhapsody" zespołu Queen
"Pomysł był taki: pozwólcie mi zrobić coś głupiego, tak po prostu oraz weźmy najmniej gotycką piosenkę jaka istnieje, ponieważ ja nie jestem gotycką artystką. Kocham ta publiczność ale mamy nawet zasadę zakaz czarnej tkaniny na scenie - wszystko jest różowe, białe, czerwone i błyszczące - by wyrównać fakt, że teksty piosenek są niezwykle mroczne i szokujące."
"Tak więc, potrzebny jest ten kontrast - potrzebne jest coś trochę głupiego i dziecinnego. Nie można brać siebie zbyt serio. Popatrz na mnie: nosze kapelusz z jednorożcem i maluję sobie codziennie serce na twarzy. Naprawdę, nie mogę brać siebie zbyt serio. Tak więc stwierdziłam: Zrobię coś, czego nikt się nie spodziewa i zrobiłam coś zupełnie nietypowego dla tego tłumu. Co jest dobre, ponieważ narażam ich w ten sposób na odrobinę dziecinności o której nawet nie wiedzą, że może im się spodobać."
"Ale tak naprawdę w Bohemian chodziło tez o wyzwanie - to monumentalny utwór i bardzo trudny, nawet jeśli chce się tylko rozpracować harmonię.  Fajnie było wiedzieć, że jeśli zrobię ten cover odrobinę gorzej niż perfekcyjnie, dostanę po dupie, tak więc muszę go dobrze zrobić. Chęć zrobienia tego to wyzwanie wobec ludzi o postawie: Udowodnij, naprawdę możesz to zrobić? Naprawdę? oraz wyzwanie osobiste, wiedząc też, że jeśli to nagram, to prawdopodobnie będę to śpiewać na żywo... co zresztą robię co noc w czasie encore."
"To jest piękne, ponieważ wiem, że prawie nikt nie robi czegoś takiego. Teraz będę totalnie aroganckim bucem i stwierdzę, że większość nie byłaby w stanie tego zrobić. Najważniejsze jest jednak, że ja nie jestem jakimś mistrzem w czymkolwiek, to wszystko jest kwestią determinacji. Zrobię coś porządnie, bo póki nie będzie porządnie, nie przestanę tego robić."
"Wiedza, że dajesz ludziom możliwość zaśpiewania Bohemian Rhapsody na koncercie, co najprawdopodobniej nie zdarzyłoby im się w innym przypadku, przyprawia o dreszcze. A potem jeszcze metale robią do tego headbanging a gotyckie dzieciaki śpiewają razem ze mną, przytulają się i tańczą. To jest słodkie."

_____
1 SuicideGirls (dosł. "dziewczyny ze skłonnościami samobójczymi") - amerykańska strona internetowa oraz agencja artystyczna zrzeszająca modelki erotyczne. Więcej informacji znajdziesz na Wikipedii. Emilie w tym miejscu zdaje się nawiązywać do działalności tej grupy, podobnie jak w innych wywiadach.
« Ostatnia zmiana: 08 Cze 2012, 22:49:35 wysłana przez Ankh »
Wrogami nie są mężczyźni ani kobiety, ani starcy, ani nawet umarli. Są nimi potwornie głupi ludzie, którzy trafiają się we wszystkich odmianach. A nikt nie ma prawa być głupim.
Terry Pratchett