•  

Autor Wątek: Ponarzekaj na swój dzień  (Przeczytany 139118 razy)

Offline Ankh

  • Forumowa Mama
  • Mad Girl
  • The Bloody Crumpet
  • ****
  • Wiadomości: 5207
  • Type B Negative
    • blog
Odp: Ponarzekaj na swój dzień
« Odpowiedź #4020 dnia: 22 Cze 2016, 17:26:13 »
O do kitu, współczuję :(

*przytula*

A może ktoś z forum by się chciał do ciebie przygarnąć? (Zaproponowałabym siebie, gdyby nie pakiet w postaci chłopaka ;) )
Wrogami nie są mężczyźni ani kobiety, ani starcy, ani nawet umarli. Są nimi potwornie głupi ludzie, którzy trafiają się we wszystkich odmianach. A nikt nie ma prawa być głupim.
Terry Pratchett

Offline Jazzmin

  • Matcha Green Tea
  • ***
  • Wiadomości: 344
Odp: Ponarzekaj na swój dzień
« Odpowiedź #4021 dnia: 22 Cze 2016, 21:47:14 »
Najgorzej :(

*hugs*

Offline Alice Liddell

  • The Bloody Crumpet
  • *****
  • Wiadomości: 4293
Odp: Ponarzekaj na swój dzień
« Odpowiedź #4022 dnia: 23 Cze 2016, 13:47:20 »
Współczuje :( Z 2 strony moze jest po prostu aż takim introwertykiem i wcale nie oznacza to braku przyjaźni z jej strony? Gram troche devil's advocate, ale sama nawet do własnego faceta widywanego raz dziennie miałam takie "noooope, zeby tylko go dzisiaj nie było" :S i to nie dlatego ze mnie denerwował czy cos tylko komfort związany z byciem samemu jest po prostu mega i pozwala rozwinąć skrzydła i skupic sie na wszystkim co trzeba zrobic i jednoczesnie mozna odpocząć.
What she wants is unknown, but she always comes back...
The spectrum of darknes - the woman in black

Offline whatewa

  • Mad Girl
  • The Striped Stocking Society
  • ****
  • Wiadomości: 2871
  • i am a leaf on the wind, watch how i soar
Odp: Ponarzekaj na swój dzień
« Odpowiedź #4023 dnia: 23 Cze 2016, 13:59:09 »
^Tu nie chodzi nawet o to, że chce mieszkać sama, bo to jest dla mnie zrozumiałe - po prostu powiedziała do mi w najgorszym możliwym momencie, i w sposób, który nie pozwolił mi tego odebrać 'na luzie'. Biorąc pod uwagę to, że do końca umowy są jeszcze ponad 3 miesiące, naprawdę mogła poczekać z tym aż wrócę, zamiast jeszcze bardziej mnie dobijać, bo naprawdę tego już mi teraz nie potrzeba. :P

Offline Alice Liddell

  • The Bloody Crumpet
  • *****
  • Wiadomości: 4293
Odp: Ponarzekaj na swój dzień
« Odpowiedź #4024 dnia: 24 Cze 2016, 20:55:27 »
Czaję :<
What she wants is unknown, but she always comes back...
The spectrum of darknes - the woman in black

Offline Serafina

  • The Inmate
  • *****
  • Wiadomości: 2236
  • Meow or Never
Odp: Ponarzekaj na swój dzień
« Odpowiedź #4025 dnia: 27 Cze 2016, 01:00:22 »
Jestem wstrętna.

Jak cudownie zaczynać kolejny tydzień tkwiąc w tym nienaturalnym ciele.

Offline Ankh

  • Forumowa Mama
  • Mad Girl
  • The Bloody Crumpet
  • ****
  • Wiadomości: 5207
  • Type B Negative
    • blog
Odp: Ponarzekaj na swój dzień
« Odpowiedź #4026 dnia: 27 Cze 2016, 02:09:21 »
Mam podobnie, choć bardziej z powodu nieżytu żołądka spowodowanego lekami...od dwóch godzin nie mogę zasnąć, bo napier*ala. Szykuje się gastroskopia jak nic ;_;
Wrogami nie są mężczyźni ani kobiety, ani starcy, ani nawet umarli. Są nimi potwornie głupi ludzie, którzy trafiają się we wszystkich odmianach. A nikt nie ma prawa być głupim.
Terry Pratchett

Offline Danriz

  • RaspBerry Muffin
  • **
  • Wiadomości: 239
  • What's That? You think I'm Mad?!
Odp: Ponarzekaj na swój dzień
« Odpowiedź #4027 dnia: 27 Cze 2016, 13:40:05 »
Zapowiadał się u mnie całkiem przyjemny weekend... ot, ostatnie zajęcia na mojej podyplomówce w Krakowie, spotkanie ze znajomymi i trochę szybkich spraw w niedzielę wieczorem we Wrocławiu. What possibly could go wrong?

Miast dotrzeć do Krakowa o godz. 9:30, byłem w mieście o 11:30 (pociąg zepsuł się po drodze i 2h stał w Opolu). Już na miejscu, przez pośpiech wsiadłem do złego autobusu i na uczelnię dojechałem dopiero ok. 12:30, zlany potem i rozczochrany znacznie bardziej niż zwykle.
Po zajęciach dowiedziałem się, że znajoma para, z którą miałem się widzieć dość mocno się zatruła, więc nawet zwykłe odwiedziny nie wchodziły w grę... cały wieczór spędziłem w hostelu, bo nie miałem za bardzo innych perspektyw tamtego dnia i miałem już na tyle podły nastrój, że zwykłe wyjście na miasto byłoby katorgą nie do zniesienia (szczególnie, że upał był nieprawdopodobny).

Następnego dnia punktualnie ruszyłem na zajęcia, które ostatecznie okazały się najnudniejszym wykładem na jakim w życiu byłem i każda minuta sprawiała mi ból (zajęcia o przyjaznej aranżacji biura). Ale ok, trzeba wytrzymać, w końcu to zakończenie.
No to czas było wrócić do Wrocławia. Pociąg spóźnił się na stację 10 minut, no big deal. Usiadłem sobie z uroczą rodzinką z głośnymi dzieciakami i grubym facetem w rozpiętej koszuli. Not a big deal yet, trafiało się gorzej.
Pociąg rusza i... stoi. Mija 5 minut. Rusza... i stoi. I tak 5 razy.
W końcu po 30 minutach jazdy zatrzymuje się w szczerym polu, maszynista informuje nas o 2h opóźnienia z powodu burz i czekał mnie kolejny przepiękny wieczór w pociągu.

Ostatecznie już wiedziałem, że z moich niedzielnych planów nic nie wyjdzie, bo zamiast być w mieszkaniu o 20:00, byłem o 22:30. No to może czas na chwilkę relaksu, prawda? Nie.
Zaraz po otwarciu drzwi mieszkania zauważyłem na podłodze kałużę wody. Do tego cała łazienka zalana.
Pukam do współlokatorów - co się do diabła dzieje?! "Ee, nic przecież nic się nie stało". Nikt nie zauważył intensywnie cieknącej wody z prysznica... Okazuje się, że mój kochany współlokator, podczas czyszczenia syfonu, uszkodził całą rurę i aktualnie w te piękne upalne dni nie jestem w stanie nawet wziąć prysznica.
... ... ... ...
Dziś po pracy czeka mnie zabawa w hydraulika (oby skuteczna), więc być może uda mi się jakoś uratować sytuację.
Ogólnie jednak, nie przypominam sobie gorszego weekendu. Bezapelacyjnie pierwsze miejsce.

Ach, no i żeby nie było, że nie jest tak źle -> w piątek byłem jeszcze na imprezie ze znajomymi, w tym z pewną dziewczyną, o której względy od pewnego czasu dość intensywnie walczę i było naprawdę przyjemnie. Taniec, piwo, przyjemna długa rozmowa i ogólnie wrażenie, że wszystko idzie w dobrym kierunku (jak nigdy!)... po czym pod koniec ona wspomniała mi, że po imprezie idzie się jeszcze spotkać z pewnym znajomym (wiem, że coś między nimi się wcześniej rodziło), na co na widok mojej miny powiedziała "ale chyba po to, by to zakończyć"... a później dowiedziałem się, że poszli na mega długi spacer, spotkali się jeszcze następnego dnia i ogólnie mam wrażenie, że wszelkie moje starania spełzły właśnie na niczym.

Yup, naprawdę piękne dni za mną.
Niech wreszcie coś się zmieni na lepsze...
« Ostatnia zmiana: 27 Cze 2016, 13:48:09 wysłana przez Danriz »
Buduj swoją podstawę systemu wierzeń z bogactwa własnych życiowych doświadczeń.

? Robert Bruce

Offline Alice Liddell

  • The Bloody Crumpet
  • *****
  • Wiadomości: 4293
Odp: Ponarzekaj na swój dzień
« Odpowiedź #4028 dnia: 29 Cze 2016, 19:19:19 »
^ o matko, co za rollercoaster :o wspolczuje






Niemamsilysieztymwszystkimpierdolic <3
What she wants is unknown, but she always comes back...
The spectrum of darknes - the woman in black

Offline Chocoleech

  • ChocoLeech
  • Queen Leech
  • The New Alive
  • *****
  • Wiadomości: 1829
  • CHOCOLEECH
Odp: Ponarzekaj na swój dzień
« Odpowiedź #4029 dnia: 29 Cze 2016, 21:07:43 »
Lol miałam rozmowę z rekruterka do firmy jakiejś i się boję czy w ogóle się nadaje i w ogóle czy umiem pracować z ludźmi i w ogóle :/ ale zarobki i projekt intrygujący fajnie by było ale pewnie się nie uda :/
Being insane is part of my charm :)

Offline frea

  • The New Alive
  • *****
  • Wiadomości: 1965
Odp: Ponarzekaj na swój dzień
« Odpowiedź #4030 dnia: 27 Lip 2016, 10:54:13 »
ostatnio mam jakiegoś pecha :(
samochód sie jebie, z przeprowadzką ciiiisza no i zalalam dzis sąsiadów bo kran mi sie zjebał :(
Only a few find the way; some don't recognize it when they do; some don't ever want to.

Offline whatewa

  • Mad Girl
  • The Striped Stocking Society
  • ****
  • Wiadomości: 2871
  • i am a leaf on the wind, watch how i soar
Odp: Ponarzekaj na swój dzień
« Odpowiedź #4031 dnia: 11 Sie 2016, 15:34:42 »
kończy mi się umowa mieszkaniowa na początku września, współlokatorka się wynosi, a ja nie mam perspektyw ani na znalezienie kogoś na jej miejsce, ani na kawalerkę, w której mogłabym się utrzymać D: