•  

Autor Wątek: Fictoromantics (???)  (Przeczytany 475 razy)

Offline Savathus

  • Pink & Covered in Glitter
  • Battered Rose
  • ****
  • Wiadomości: 685
  • Sheriff of Emo Town
Fictoromantics (???)
« dnia: 29 Lis 2015, 19:35:48 »
Chyba każdy kto był więcej niż jeden dzień na tumblr dot com zauważył z jaką fantazją i rozmachem powstają nowe określenia dotyczące różnych orientacji seksualnych :D I o tyle, o ile większość z nich jestem w stanie zrozumieć, bo w jakiś sposób się mieszczą lub nawiązują do spectrum między "ściśle hetero" i "ściśle homo", to dzisiaj udało mi się natrafić na coś... co najmniej fascynującego.

Cytuj
Fictoromantic: The romantic attraction to fictional characters

Fictosexual: The sexual attraction to fictional characters

Schediaphilia, or Toonophilia: The exclusive sexual attraction to cartoon characters

Po przejrzeniu tego bloga http://loveforficts.tumblr.com/ dotarło do mnie, że chodzi o coś więcej niż "lubię tą postać, to moja ulubiona postać" itd. Może to i troll, chociaż w sumie nie wygląda. Ludzie mówiący o tym jak to ich związek z fikcyjną postacią się rozwija i ewoluuje - to brzmi serio. Zresztą, zapraszam do zapoznania się z treścią bloga na własną rękę.

Ciekawi mnie jak byście zareagowali gdyby ktoś znajomy przyznał się zupełnie poważnie, że od sześciu lat jest "w związku" z jakimś fikcyjnym bohaterem. Albo jeszcze lepiej, jak byście zareagowali po usłyszeniu czegoś podobnego od swojej drugiej połówki? W przypadku znajomego łatwiej powiedzieć, że "skoro nie robi nikomu krzywdy to niech żyje jak chce", czy tak samo nie miałoby to wpływu na związek? Czy to dla was w 100% "legitna" orientacja, niegroźne dziwactwo, a może jakiś sygnał mówiący o tym że ktoś ma problemy i ucieka przed nimi w świat fikcji? A może jeszcze coś innego?

I kolejna sprawa, czy używanie tych nazw w kategoriach orientacji seksualnej, mówienie o "coming outcie" i dyskryminacji [klik] w takiej sytuacji nie jest pluciem twarz mniejszościom seksualnym? Za bycie gejem niejedna osoba straciła życie, niejedna jeszcze straci. Jakoś nie kojarzę żeby kogoś skazywano na karę śmierci bo się zakochał w kimś kto nie istnieje.
« Ostatnia zmiana: 29 Lis 2015, 19:43:12 wysłana przez Savathus »

Offline SillyWyrm

  • Hibiscus Tea
  • ***
  • Wiadomości: 398
  • Generalnie
Odp: Fictoromantics (???)
« Odpowiedź #1 dnia: 29 Lis 2015, 23:42:26 »
Powiem Ci, że aż chyba zrobię porządny research.

Bo to nie brzmi zdrowo. To jest wręcz absolutnie niezdrowe :D przynajmniej jeśli ktoś naprawdę całkiem serio mówi, że czuje pociąg seksualny, albo tworzy emocjonalną więź z fikcyjną postacią. To tak, jakby powiedzieć, że ktoś jest w związku z tosterem. Znaczy, taka sytuacja nie brzmi jakoś bardzo niebezpiecznie, ale definitywnie coś tutaj jest nie tak.

Co do plucia w twarz... Trochę mi się przypomina post jakiejś kobitki na tumblrze, która strasznie się burzyła, za bycie dyskryminowaną za bycie "trans-racial" bo generalnie ona jest azjatką i w ogóle, ludzie ją dyskryminują z tego powodu, tak, nie była azjatką dwa miesiące temu, teraz jest trans-azjatką i jak można ją za to dyskryminować.

Nie nazwałbym tego pluciem w twarz, raczej bezrefleksyjnym podążaniem za trendem. To, że płeć psychologiczna jest złożoną kwestią nie oznacza, że wszystko jest płynne, że kolor oczu to spektrum, że rasa to kwestia psychologiczna. Jasne, okej, wszyscy możemy zgodzić się z tym, że seksualność to baaaardzo złożona kwestia, tak samo płeć :D ale jest różnica pomiędzy seksualnością a dewiacjami.

Nieważne jaką ktoś ma orientację, biologicznie to nadal jest zdrowa reakcja biologiczna pomiędzy dwoma (lub więcej) osobnikami tego samego gatunku. Homoseksualizm i wszelkie stany pośrednie mają swoją ewolucyjną przyczynę. Seksualność tak samo - płeć biologiczna, pleć mózgu i płeć kulturowa to różne kwestie i jest to naukowo potwierdzone.

Ale jak ktoś ma ewidentnie nietypowe reakcje, to jeszcze nie jest problem. Nie wiem, podniecenie tym, że się widzi seksownie narysowaną postać w komiksie albo co tam innego - to jest zdrowe, z tym nie ma problemu. I każdy kto gra w dzisiejsze erpegi czy tam nawet visual novelki, albo po prostu czyta książki, to wiadomo, że się tworzą silne więzi z postaciami i w ogóle feelsy :D to też złe nie jest.

Tylko mnie niepokoi, jak ktos mówi, że on jest w związku z fikcyjną postacią. Albo - jeszcze gorzej - jeśli myśli, że to w jakiś sposób odwzajemnione. Bo to jest odcięcie się od zdrowych reakcji na bodźce i przyzwyczajanie się do niiezdrowych. Jak ktoś ma takie "aha, okej, jestem fictoseksualny, yay <3" to mówi sobie "mogę olać zdrowe, potrzebne dla funkcjonowania relacje społeczne i zamiast tego będę spał z tosterem : D"

Rzucam tutaj hardy elaborat, bo jestem strasznie skołowany xD ciągle mam szczerą nadzieję, że to po prostu bardzo fancy wersja oddania się emocjonowaniu fikcyjnymi postaciami, niż autentycznie forsowana nowa seksualność xD

Ale jestem całkowicie przekonany, że to nie jest żadna legitna seksualność. To trochę jak pedofilia, tylko absolutnie nieszkodliwa dla środowiska. Pedofilię też można ładnie nazwać, też można dodać jej głębokiego znaczenia, ale jest niewątpliwie patologiczna.

Muszę zrobić research @_@

EDIT:
Poczytałem ich faq.
Cytuj
(A) Great question! Fictional characters, despite not being flesh, have personalities just like real people do. We get to know these characters inside and out, we get to know their stories, we (more often then not) know they?re faces, better then we even know the flesh people in our lives. When one of these fictional people turn out to be someone perfect for you, it makes sense how we?d end up falling in love.

Mam mieszane uczucia.

Z jednej strony, to nie brzmi źle.

Z drugiej, to jest taki kosmiczny eskapizm o.o porównywanie związku z postacią fikcyjną do związku na odległość nie jest zdrowe. A już mówienie, że fikcyjne postaci maja osobowość jak prawdziwi ludzie to już nie jest eskapizm, to już jest zaprzeczenie rzeczywistości. Moim zdaniem to nie pluje w twarz mniejszościom seksualnym, to raczej generalnie spłyca prawdziwych ludzi i nadaje nieistniejącej głębi abstrakcyjnym konceptom.

Czy to seksualność? Nope. Dewiacja? Nope. Uciekanie od rzeczywistości galopem? Jak najbardziej.
« Ostatnia zmiana: 29 Lis 2015, 23:48:48 wysłana przez SillyWyrm »
I co ja robię tu?

Ostatni Smok Rzeczpospolitej Polskiej

Offline Wookia

  • Vegan Cookie
  • *
  • Wiadomości: 78
Odp: Fictoromantics (???)
« Odpowiedź #2 dnia: 29 Lis 2015, 23:46:27 »
Mi to brzmi bardzo dziwnie.
Z jednej strony rozumiem zauroczenie/zakochanie się w jakiejś fikcyjnej postaci i nie uważam tego za jakieś negatywne ani nic. Szczególnie że te postaci są często mocno wyidealizowane i w ogóle.
Ale ...
jak ktoś twierdzi że jest w "związku" z taką postacią to moim zdaniem to już jest coś nie tak. Nie mówię że to jest jakieś negatywne i trzeba go hejtować ale to brzmi jak choroba psychiczna albo przynajmniej jakieś zaburzenie.

Z drugiej strony ludzie wierzący też kochają wyimaginowanego ziomka .. ale chyba nie są w nim w rozwijającym się związku.

Dziwne toto :)

Offline SillyWyrm

  • Hibiscus Tea
  • ***
  • Wiadomości: 398
  • Generalnie
Odp: Fictoromantics (???)
« Odpowiedź #3 dnia: 29 Lis 2015, 23:50:25 »
Doedytowalem powyżej.

Religia i wiara leży kompletnie gdzie indziej, więc nie ma co porównywać :D nie no, nie ma nic złego w tym, że się człowiek emocjonalnie wiąże z jakąkolwiek fikcją. Problem jest, jak się te uczucie gloryfikuje i uznaje za lepsze niż rzeczywistość :D
I co ja robię tu?

Ostatni Smok Rzeczpospolitej Polskiej

Offline Wookia

  • Vegan Cookie
  • *
  • Wiadomości: 78
Odp: Fictoromantics (???)
« Odpowiedź #4 dnia: 30 Lis 2015, 00:21:06 »
To z wiarą to taki żarcik :)

Offline Serafina

  • The Inmate
  • *****
  • Wiadomości: 2236
  • Meow or Never
Odp: Fictoromantics (???)
« Odpowiedź #5 dnia: 30 Lis 2015, 00:49:34 »
Brzmi już trochę jak fanaberia, ale w pewnym sensie potrafię się wczuć w sytuację takiej osoby.
Parę lat temu pisałam dużo opowiadań i na każdym kroku nawiedzał mnie pewien bohater. Jego zarys właściwie pojawił się jeszcze trochę lat wstecz, generalnie miałam w głowie specjalny archetyp, który przez cały ten czas pielęgnowałam i wielbiłam. Kiedy wreszcie nadszedł czas na jego ostateczną wersję, napisałam najobszerniejszy tekst w życiu, ale to nie był tylko proces twórczy, ale i rodzaj obsesji. Dniami i nocami potrafiłam o nim myśleć, wzdychać do niego i wyobrażać sobie, jak moje urojenia znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości. Świadomość tego, że jest on jedynie wymysłem mojej wyobraźni, doprowadzała mnie do głębokiej rozpaczy. Pokazałam to opowiadanie paru osobom - technicznie pozostawia sobie wiele do życzenia, jednak sama historia na płaszczyźnie zarówno dotyczącej tego bohatera, jak i fabularnej jest niezmiernie osobista i wtedy każde słowo krytyki nie uderzało mnie w sposób dotkliwy dla samego opowiadania, lecz bardziej jako obelga w stronę mojego ukochanego widma.
Wiem, że to nie do końca to, o czym jest ten temat, ale chodzi mi o to, że chociaż jest to totalnie zdehumanizowane i zakrawające o sferę dziwactw, jest bardzo możliwe i bardzo łatwo może łamać serca @_@
 I na pewno są też tacy ludzie, którzy w życiu nie wpadliby na wymyślanie nazwy dla tej nowej orientacji, co dopiero na obnoszenie się z tym w internecie, ba, które nigdy nawet nie rozmyślały nad orientacjami w ogóle, ale które były zdolne zakochać się w kimś, kto nie istnieje i bardzo cierpieć z tego powodu, w dodatku zupełnie nie rozumiejąc, co się właściwie dzieje.

(Btw, prawie jak Pigmalion)

Offline Kojot

  • Ophelia Gallery
  • *****
  • Wiadomości: 2409
Odp: Fictoromantics (???)
« Odpowiedź #6 dnia: 01 Gru 2015, 01:20:08 »
Z tego, co wiem, to tworzenie takich jednostronnych "więzi" nie jest zdrowe. Podam za przykład relację terapeutyczną, bo tak mi się to kojarzy, ale jestem otwarta na krytykę. Generalnie odkrywczym nie jest stwierdzenie, że w trakcie terapii klient/pacjent może odczuwać silne emocje względem terapeuty, jednakże o miłości w ścisłym tego słowa znaczeniu się tu nie mówi, nawet jeśli k/p tak określa swoje uczucia, ze względu na nieharmonijny rodzaj więzi. To znaczy, terapeuta wie o pacjencie dużo, a pacjent o terapeucie nie wie prawie nic. A odczuwanie "miłości" w tym wypadku związane jest z mnóstwem rzeczy, na przykład potrzebą akceptacji, bycia wysłuchanym itp., której taka osoba może nie doświadczać poza relacją terapeutyczną. Niektórzy wręcz nie chcą tworzyć "normalnych", harmonijnych więzi z innymi ludźmi poza terapeutami, ludźmi z telefonów zaufania itp., bo to by wymagało od nich otwarcia się na drugą osobę, akceptowania jej jako całości, a nie tylko własnej, zapewne wyidealizowanej osoby.
Imo z podobną rzeczą mamy tu do czynienia. Postaci fikcyjne, niezależnie od tego, jak dobrze napisane, są pewnymi stabilnymi kreacjami, które, zwłaszcza np. w zakończonych seriach, nie mogą dalej się rozwijać i wychodzić poza już wykreowany obraz. I o ile można sobie dywagować, jak ta czy inna postać zachowałaby się w takiej czy innej sytuacji, zgodnie ze swoją charakterystyką zaprezentowaną w jakimś tam dziele, to nie naraża sie tutaj odbiorca na możliwość zranienia, odrzucenia, zderzenia oczekiwań z rzeczywistością.
Myślę, że tego rodzaju "związki", czy raczej odczucia, mogą być akceptowane u dzieci/nastolatków, którzy się rozwijają, poznają dopiero wiele emocji i sytuacji społecznych i nie są jeszcze ukształtowane. Natomiast u osób dorosłych wiązałoby się to raczej z jakimś zaburzeniem albo nieprawidłowym ukształtowaniem osobowości. Myślę, że jakieś histrioniczne, borderline'y, schizofrenie (w zależności od przekonań i funkcjonowania całej jednostki) mogłyby tu wchodzić w rachubę. Tak czy inaczej przekonanie, że jest się w związku z postacią fikcyjną byłoby jakimś urojeniem.
To się dzieje teraz. Armageddon.

Offline SillyWyrm

  • Hibiscus Tea
  • ***
  • Wiadomości: 398
  • Generalnie
Odp: Fictoromantics (???)
« Odpowiedź #7 dnia: 01 Gru 2015, 09:00:22 »
Z tego, co wiem, to tworzenie takich jednostronnych "więzi" nie jest zdrowe. Podam za przykład relację terapeutyczną, bo tak mi się to kojarzy, ale jestem otwarta na krytykę. Generalnie odkrywczym nie jest stwierdzenie, że w trakcie terapii klient/pacjent może odczuwać silne emocje względem terapeuty, jednakże o miłości w ścisłym tego słowa znaczeniu się tu nie mówi, nawet jeśli k/p tak określa swoje uczucia, ze względu na nieharmonijny rodzaj więzi. To znaczy, terapeuta wie o pacjencie dużo, a pacjent o terapeucie nie wie prawie nic. A odczuwanie "miłości" w tym wypadku związane jest z mnóstwem rzeczy, na przykład potrzebą akceptacji, bycia wysłuchanym itp., której taka osoba może nie doświadczać poza relacją terapeutyczną. Niektórzy wręcz nie chcą tworzyć "normalnych", harmonijnych więzi z innymi ludźmi poza terapeutami, ludźmi z telefonów zaufania itp., bo to by wymagało od nich otwarcia się na drugą osobę, akceptowania jej jako całości, a nie tylko własnej, zapewne wyidealizowanej osoby.
Imo z podobną rzeczą mamy tu do czynienia. Postaci fikcyjne, niezależnie od tego, jak dobrze napisane, są pewnymi stabilnymi kreacjami, które, zwłaszcza np. w zakończonych seriach, nie mogą dalej się rozwijać i wychodzić poza już wykreowany obraz. I o ile można sobie dywagować, jak ta czy inna postać zachowałaby się w takiej czy innej sytuacji, zgodnie ze swoją charakterystyką zaprezentowaną w jakimś tam dziele, to nie naraża sie tutaj odbiorca na możliwość zranienia, odrzucenia, zderzenia oczekiwań z rzeczywistością.
Myślę, że tego rodzaju "związki", czy raczej odczucia, mogą być akceptowane u dzieci/nastolatków, którzy się rozwijają, poznają dopiero wiele emocji i sytuacji społecznych i nie są jeszcze ukształtowane. Natomiast u osób dorosłych wiązałoby się to raczej z jakimś zaburzeniem albo nieprawidłowym ukształtowaniem osobowości. Myślę, że jakieś histrioniczne, borderline'y, schizofrenie (w zależności od przekonań i funkcjonowania całej jednostki) mogłyby tu wchodzić w rachubę. Tak czy inaczej przekonanie, że jest się w związku z postacią fikcyjną byłoby jakimś urojeniem.



Dziękuję za uprzedzenie mnie z porządnym SAJENSEM.

Basically o to mi chodziło :D
I co ja robię tu?

Ostatni Smok Rzeczpospolitej Polskiej

Offline Kojot

  • Ophelia Gallery
  • *****
  • Wiadomości: 2409
Odp: Fictoromantics (???)
« Odpowiedź #8 dnia: 02 Gru 2015, 23:34:12 »
Spoko, po tych 4,5 roku studiów przejęłam trochę psychololologiczne gadane, nie?

Za parę lat będziemy się spotykać na forumowych przy piwie i rozmawiać we dwójkę szyfrem, czytając w myślach pozostałym i pisząc w głowach opinie, c'nie?
To się dzieje teraz. Armageddon.

Offline SillyWyrm

  • Hibiscus Tea
  • ***
  • Wiadomości: 398
  • Generalnie
Odp: Fictoromantics (???)
« Odpowiedź #9 dnia: 05 Gru 2015, 16:24:01 »
No ba. Klasyczni przedstawiciele nauk kognitywnych <3
I co ja robię tu?

Ostatni Smok Rzeczpospolitej Polskiej